-

Shork : ...something wicked this way comes...

Pomoc dla Afryki

Trzask zasuwy przerwał modlitwę. Światło wpadające przez uchylone drzwi odsłoniło cuchnące już zwłoki i zmusiło rój much do zasygnalizowania swojej obecności głośnym brzęczeniem. Ojciec Fernandez podniósł się z klęczek i posłusznie wysunął ręce do związania. Pozwalał sobie na unikanie dodatkowego bólu. Wcześniej szarpał się i krzyczał, a oprawcy kopali go i wiązali tak, że w panice oczekiwał czy wróci mu czucie w palcach.
Tak było do ostatniej spowiedzi.
Spowiadał tego biedaka, którego uduszono  i pozostawiono mu w celi żeby karmił larwy much. Ksiądz miał skruszeć.
A on stwardniał.

Znał tego chłopaka jeszcze z misji. Nosił pakunki, wodę, podkradał leki. Nie chciał się uczyć czytać ani pisać. Wrzucili go tu sześć dni temu rechocząc coś o nowym ministrancie do zabawy.
Józef.
Tak miał na imię.
Z początku płakał a potem zobojętniał. Przejście z jednego stanu do drugiego odbyło się tak nagle, jakby ktoś mu amputował duszę.
Rozmawiali, a właściwie Murzyn cedził odpowiedzi na pytania białego obdartusa odzianego jedynie w szorty i pozostawioną dla szyderstwa koloratkę.
Resztę spalili razem z misją.
W ostatniej wymianie zdań, która zakończyła się rozgrzeszeniem powiedział coś co zmieniło ojca Fernandeza.
„Jestem grzesznikiem. Nie wiem ile czeka mnie jeszcze bólu w czyśćcu, dlatego staram się unikać tego, którego mogę uniknąć”.

Ojciec Fernandez popatrzył jeszcze raz na skurczone ciało.

Teraz był grzeczny, wiązali lżej i szarpnięcia nie były takie dokuczliwe. Prowadzili na przesłuchanie.
Przepocony mundur oficera zaczynał się już rozsypywać. Misjonarz łowił wzrokiem okruchy czystego, afrykańskiego nieba w dziurach po pociskach dużego kalibru.

Ten sam pokój. To samo krzesło. Ten sam kat. Te same pytania zadawane za pośrednictwem tłumacza przez naznaczonego bliznami szamana.
Szaman krzyczał, ciskał się, robił groźne miny, potrząsał rytualną grzechotką.
Głos tłumacza brzmiał bezosobowo. Automatycznie. Nie przenosił emocji.
Ojciec Fernandez zwiesił głowę, wiedział że czeka go zalew słów, potem bicie.
- Jak wy to zrobiliście? Jak doprowadziliście do tego, że jesteście bogaci, macie co jeść a my jesteśmy biedni i nic nie mamy.
Przeżyłem dwadzieścia trzy rządy. Każdy obiecywał dobrobyt. Każdy chciał pozostawić kraj sytym. Każdy obiecywał pomoc. I każdemu pomagano.
Zboże, bawełna, wiaderka, leki, szczepionki, ryż.
A potem broń.
A potem rząd upadał i powoływano nowy.
Dwadzieścia trzy. Umiem liczyć. Szaman musi umieć.
Zadałbym to pytanie waszemu gospodarzowi, bo to przecież on przywoził zapasy, ale  uciekł. Ty musisz odpowiedzieć.
Wszędzie was pełno. Przyłazicie z krzyżem i tą czarną książką. Zabieracie nasze dzieci, opiekujecie się umierającymi i chcecie nas uczyć jak żyć.
Uczcie zatem. Słucham. Chcę żeby mój lud nie głodował, miał wodę i żywność.
To pytanie powtarzam ci już od dwóch tygodni, a ty zamiast odpowiedzi opowiadasz mi całą historię swojego kraju i swojej rodziny.
Czy myślisz, że mnie to interesuje?
Ksiądz podniósł głowę. Coś nowego.
- Do wczoraj myślałem że nie, ale duchy przemówiły i podpowiedziały mi słowo. Jedno słowo. Postęp.
Rano kazałem sobie przyprowadzić Kinzu, który był w stolicy, a potem w Europie. Wypytałem co biali uważają za postęp?
Ucieszył się i pobiegł po gazetę, a tam napisane było właśnie o postępie w waszej cywilizacji. Tam było napisane: Druk.
Teraz już wiem co to jest druk i rozumiem, że dzięki niemu można zapoznać wielu z tym co myśli jeden.
Ale nie jestem głupi. Sam druk to tylko garnek. W środku musi być mleko.
Najważniejsze jest co było drukowane i ty zdradzisz mi waszą największą tajemnicę.
Co wydrukowano najpierw, czyje słowa i czyje myśli?
Szaman, dla podkreślenia uwagi, pochylił się nad więźniem i uderzył go w twarz pięścią
Ojciec Fernandez uśmiechnął się tak szeroko, że krew pociekła mu po brodzie i szyi.
A potem zaczął recytować z pamięci Ewangelię.



tagi:

Shork
2 grudnia 2017 17:43
10     606    4 zaloguj sie by polubić
komentarze:
betacool @Shork
2 grudnia 2017 19:17

Czytam teraz taką przedwojenną powieść o pomocy dla świata.

Nie masz pojęcia jak nie współgra z pomocą odpłacaną krwią płynącą po brodzie i szyi.

zaloguj się by móc komentować

Shork @betacool 2 grudnia 2017 19:17
2 grudnia 2017 19:23

mam pojęcie mam, to powyżej to czysta fantastyka

zaloguj się by móc komentować

Marcin-Maciej @Shork
2 grudnia 2017 19:26

Mój plus panie Shork.

zaloguj się by móc komentować

betacool @Shork 2 grudnia 2017 19:23
2 grudnia 2017 19:54

Tamto także. To jest o gościu, który ląduje na prawie bezludnej wyspie i znajduje tam nieprawdopodobną ilość złota. Myśli o tym, jak je wykorzystać, by zbawić świat.

O ile większość tytułów, które napisał autor tej książki, można znaleźć za zeta, czy dwa, tej akurat (kto wie, czy nie z powodu dziwnych konceptów) znaleźć bardzo trudno.

 

 

 

zaloguj się by móc komentować

kskiba19 @Shork
2 grudnia 2017 22:20

Jestem pod wrażeniem. Bóg zapłać
zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Shork
3 grudnia 2017 01:19

Dociekliwy szaman. Misjonarz święty. Uchwyciłeś coś ze świętości. Trudna sztuka.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Shork
3 grudnia 2017 01:20

Kojarzy mi się z tymi polskimi Franciszkanami zastrzelonymi przez świetlisty szlak.

zaloguj się by móc komentować

Shork @Magazynier 3 grudnia 2017 01:20
3 grudnia 2017 09:29

dobrze się kojarzy

 

zaloguj się by móc komentować

Czepiak1966 @Shork 2 grudnia 2017 19:23
3 grudnia 2017 10:05

Nie do końca..., to nie fantastyka, tylko czysta rewolucja.

zaloguj się by móc komentować

Magazynier @Czepiak1966 3 grudnia 2017 10:05
3 grudnia 2017 11:10

No nie wiem czy taka czysta, skoro szaman rewolucjonista sam się naprasza na przepowidanie Słowa Bożego. Nadto Szaman czegoś niedouczony jak na rewolucjonistę. Czegoś ciągle mu na myśli kult cargo. Z resztą rewolucje szamanów nie lubią, no chyba że jeden z drugim przyjmą aneksy handlowe cyrografu. Fantastyka chyba raczej jednak też nie. To jest chyba raczej jednak poprostu arystotelesowskie "prawdziwe kłamstwa", czyli historia prawdopodobna.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować