-

Shork : ...something wicked this way comes...

Rekonstrukcja rządu

W tygodniu, nowo powołany premier, Mateusz Morawiecki dokonał rekonstrukcji rządu.

Postarajmy się pomyśleć na zimno, odrzucając teorię, że w zasadzie wszyscy muszą mieć palec w dupie, tylko należy być w grupie tych, do których należy palec.

Prawem nowego premiera, jest powoływanie ministrów. To jego rząd, on jest szefem i zgodnie ze swoją strategią, powołuje ministrów. Byliście kiedyś premierami? Pewnie nie. Dyrektorami? Kierownikami? Liderami? To nie to samo. Dyrektor, kierownik, czy lider wchodzi na pewien stan zastany. Musi operować tym co ma. Co innego gdy prezes wzywa podwładnego, wyznacza mu cel, pozwalając dobrać i środki, i zespół. Strategia determinuje środki, środki determinują zespół. Jeżeli strategia zakłada bezwarunkowe posłuszeństwo i zaufanie, więc w skład zespołu nie wchodzą osoby zbyt samodzielne, zbyt operatywne, jak Antoni Macierewicz, czy Anna Streżyńska. Takie które wychodzą przed szereg, przedkładając swoje zadania główne nad równomierne obciążenie zespołu. Tych dwóch ministrów nie zostało z całą pewnością odwołanych za karę. W ogóle powinniśmy porzucić myślenie, że ktoś może być odwołany za karę, lub powołany w nagrodę. To mity propagowane przez durne seriale telewizyjne, do których piszą scenariusz mierni dorobkiewicze opłacani przez strategów wyznaczających kierunek zgodnie z doktryną. Oboje wymienionych przeze mnie ministrów wydobyło, przeorganizowało i rozpędziło swoje resorty, sporo wyprzedzając pozostałych. No może za wyjątkiem Ziobry, którego działania rozciągnięte są bardziej w czasie.
Pozostawili swoje resorty stabilne, z wyznaczonym kierunkiem rozwoju.
Pozostali odwołani ministrowie byli po prostu nieudolni. Nie rozwiązali żadnych ważnych problemów, ich służba była zachowawcza. Paraliżowani byli też za błędy, które opozycja wyolbrzymiała niebotycznie. Tę właśnie najnormalniejszą decyzję opozycja postrzega jako swój sukces. Zabawne.

Aż dziwne, że w tej grupie nie znalazł się Gliński, którego postrzegam jako najbardziej pasywnego przedstawiciela rządu. Rusza się tylko tracony kijem. Nie jest z całą pewnością żadną szarą eminencją, po prostu Mateusz Morawiecki nie ma mieć żadnej władzy nad Polską Kulturą w dobie rewolucji estetycznej, na czele której postawiono Kurskiego.
A skoro nad tak ważnym elementem kontrolę sprawuje bezpośrednio ktoś wyżej postawiony, Morawiecki nie ma nic do gadania. Podobnie jak resort Szkolnictwa Wyższego, resort Kultury został chwilowo odstawiony do kolejki gdzie po obrabianej po uprzednim wyjęciu z kolejki właśnie, kaście prawników atmosfera robi się gęsta i duszna.
Teki swoje nadal dzierżą Minister Edukacji i Minister Rodziny. Obie te Panie są w połowie drogi, a ich sukcesy oceniane są dostatecznie, może ze względu na spore oddalenie w czasie skutków i rozciągnięcie również w czasie reform obu resortów. Tu Morawiecki wyszedł z założenia: zaczęłyście to i skończcie, dopiero wtedy ocenimy. Ministerstwa, które nadzorował bezpośrednio,z całą pewnością premier przekazał zastępcom. Nie następcom, ale zastępcom. Z całą pewnością będzie miał na nie oko, więc może doczekamy się, aby któreś z nich odważnie zaczęło realizować gospodarcze obietnice przedwyborcze, których legislacja gdzieś utkwiła. Chodzi przede wszystkim o obiecane wyegzekwowanie od banków sprawiedliwości dla „frankowiczów” i ulgi dla mikroprzedsiębiorstw, które nadal obowiązują przepisy niewiele mniej restrykcyjne od tych, które obowiązujące są dla koncernów. Powiązany z bankami Morawiecki, widocznie nie miał za bardzo możliwości się tym zająć, bo banki mimo nałożonych na nie obowiązków, nadal rżną głupa.
Na koniec nieco zabawna konkluzja. Oczekiwaliście jakieś nagrody za to, że głosowaliście na PiS? Myśleliście, że rządy będą pod wasze dyktando? Widzieliśmy program wyborczy. Były w nim określone i cele, i metody. Niektóre pojawiły się dopiero w kampanii wyborczej i te zostały zrealizowane w pierwszej kolejności, bo tak się właśnie robi. Tego wymaga polityka, czyli sztuka osiągania kompromisów. Nie podoba wam się? Mnie też nie.
Być może dlatego, że kiepski ze mnie demokrata.
Ale parafrazując obrońców serialu „Korona Królów” jest lepiej niż było, a przy takim budżecie nie można się było niczego lepszego spodziewać i to dobry krok we właściwym kierunku.

Co mnie oczywiście wkurza, ale chwilowo nic na to nie mogę poradzić.



tagi:

Shork
10 stycznia 2018 20:49
10     808    3 zaloguj sie by polubić
komentarze:
pink-panther @Shork
10 stycznia 2018 22:11

Nie oczekiwałam niczego wielkiego, ale jednak rządy zespołu Beaty Szydło i Jej samej - dawały jakąś nadzieję na trochę normalności. A teraz mamy "to, co zawsze".

zaloguj się by móc komentować

tomaszstachura @Shork
10 stycznia 2018 22:38

Fajny, porządny tekscik bez bełkotu.

zaloguj się by móc komentować

eska @Shork
10 stycznia 2018 22:45

Sorry, ale to strasznie naiwne, co napisałeś.
Po pierwsze, drugie i trzecie - chodzi o kasę i informację, bo to daje władzę. W rządzie najmocniejszy jest nie ten, kto ma najwyższy stołek, ale ten, kto zarządza najwiekszą kasą i siecią informatyczną. Dlatego w tych miejscach muszą być ludzie absolutnie lojalni wobec premiera i jemu posłuszni. 
Macierewicz tworzył sobie państwo w państwie, niezależne i od prezydenta i od rządu. Musiał w końcu wylecieć.
Natomiast Strezyńska chciała panować także nad systemami sieci służb, czyli było oczywiste, że służby ją wygryzą.
I tylko prof. Szyszki naprawdę żal....
 

zaloguj się by móc komentować

pink-panther @Shork
10 stycznia 2018 23:29

Podobno Jacek Czaputowicz to "korporacja Geremka". I to "twarde jądro".

zaloguj się by móc komentować

Shork @eska 10 stycznia 2018 22:45
11 stycznia 2018 00:04

jedno nie wyklucza drugiego, Twoja analiza nie wyklucza mojej...

zaloguj się by móc komentować

Shork @eska 10 stycznia 2018 22:45
11 stycznia 2018 00:05

poza tym wiem z całą pewnością, że ci ludzie boją się sieci informatycznej jak diabeł święconej wody i dużo predzej ją zablokują niż wystawią kogoś do zarządzania....

zaloguj się by móc komentować

tadman @Shork
11 stycznia 2018 01:26

Spostrzeżenia z mikroskali. Jeden z dyrektorów postanowił zinformatyzować księgowość, Kupili program i opiekę nad nim. Poszła w lud plotka, że program jest beznadziejny, że wymaga wiele poprawek, że muszą pewne rzeczy robic dwutorowo, tradycyjnie i komputerowo. Źródłem tych plot była księgowośc i to począwszy od pań fakturujacych, a skończywszy na głównej księgowej. Wytłumaczył mi znajomy pracujący w banku, że stara gwardia księgowych wiedziała jak robić kreatywną księgowość na papierze, aby bilanse się zgadzały i można było wykazać zysk, a w komputerowej wersji nie byli w stanie opanować kreatywnej księgowości, bo interwencja ręczna w jednym miejscu powodowała niezgodności w innych i to było ponad ich umiejętności pojmowania. Nie wiem jak jest z księgowymi/ekonomistami nowego chowu.

zaloguj się by móc komentować

Wolfram @Shork 11 stycznia 2018 00:05
11 stycznia 2018 02:14

To nie jest kwestia strachu przed komputerami - tylko faktu, że obecnie można grzebać w czymś, co jest zinformatyzowane, a dawniej nie było. Ktoś, kto ma możliwość masowego, kontekstowego odpytywania baz (KRS, księgi wieczyste, PESEL itd.) ma dostęp do bardzo istotnych informacji.

Takie grzebanie miało miejsce (PESEL) - i był okres pewej beztroski czy też ociągania się z oparcowaniem zabezpieczeń - co powodowało np. denerwację w GIODO. Zaczęli się zgłaszać obywatele (ok. 800 osób) informujący, że ktoś pobiera ich dane - ktoś, z kim oni nie mają nic wspólnego.

PiS miał już podobne doświadczenie - "za poprzedniego PiSu" grożono wyłączeniem bazy PESEL, jak będą niegrzeczni.

Sama fachowość to za mało - a nawet pełna lojalność - w warunkach, gdy coś, co dawniej wymagało formy papierowej i wizyty w urzędzie i dawało odstęp do danych jednej osoby - obecnie wymaga poklepania w klawisze i daje dostęp do tysięcy czy setek tysięcy danych osobowych. Zmiany w tym obszarze zachodzą bardzo szybko.

To tak jak z różnymi bankowościami mobilnymi etc. - nie można koncentrować się i entuzjazmować tym, że to ładne, pomocne i nowoczesne - bez zapewnienia pełnego bezpieczeństwa czy ewentualnych skutków ubocznych.

zaloguj się by móc komentować

tadman @Shork
11 stycznia 2018 07:20

Przykład był na to, że przy umiejętnym korzystaniu można tworzyć kreatywną księgowość, a jakże. Wiążąc to z podawaną przez Ciebie pracą na ogromnych bazach danych to można inwigilację posunąć dalej. DB sprawdzając moją zdolność kredytową wyrzucił w wydruku kartę kredytową z Auchan, o której zzupełnie zapomniałem.

Dziwi mnie jedno, że dane wrażliwe, wzmiankowany PESEL, informatyzowała niepolska firma. Portal moikrewni, należący do Niemców, korzysta z danych PESEL cokolwiek nieświeżych, być może przejętych na etapie informatyzacji danych lub najzwyczajniej w świecie się kamufluje.

zaloguj się by móc komentować

qwerty @tadman 11 stycznia 2018 01:26
11 stycznia 2018 08:02

informatyzacja paraliżuje tzw. proste przewały poczynając od korespondencji na fikcyjne adresy a na ręcznych wpisach w księgach wieczystych koncząc; opór przed informatyzacja zawsze mma w tle patologię; dodatkowo zlokalizowane błedy daje się algorytmicznie szacować i korygiwać, w tle jest wpływ rztelbości operowania danymi na decyzje i jakośc tych decyzji;- i po prawdzie to jest najskuteczniejsza broń w konfrontacji z 'systemem' - logika zerojedynkowa jest bezwględna

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować